Smith's - Rosebud Salve - Brambleberry Rose- balsam do ust
Mufinka z dżemem jeżynowo różanym polana miodem. Taki zapach unosi się po otwarciu dużego, bo aż 22g pudełka metalowego.
Kolor balsamu jest fuksjowy. Design retro, przepis też sprzed stu lat.
Nie daje koloru na ustach a
jedynie delikatny połysk, jakimś cudem bez barwienia podkreśla naturalny kolor ust. Nawilża i natłuszcza porządnie. Jednocześnie nie klei ust.
Ogromna pojemność i wydajność sprawia, że jest nie do zużycia w normalnym trybie. A że to pierwotnie był balsam wielozadaniowy, apteczny to nie ma go co żałować i dawać tam gdzie trzeba nawilżać skórę. Czyli do do ust, skórek paznokci, nakładać na suchą i podrażnioną skórę łokci i kolan.
Zresztą lubię wielofunkcyjne produkty, jakoś mam wrażenie, że nawet jak mi się znudzi to sięgnę dna.
Tzn dna puszki, bo sama mam nadzieję, że nie:P
Tym co za słodyczą nie przepadają polecam inne wersje zapachowe;)
Przetestujcie też zapach na swoim facecie- jeśli go nie polubi dajcie balsam przyjaciółce, bo aromat utrzymuje się dość długo.
Znacie? Lubicie retro opakowania czy grzebanie paluchem w puszce Wam nie odpowiada?
Acha, czasem puszka się tak mocno zamknie, że można przez długą chwilę kląć. Nie jest więc 100% bezpieczny w użyciu, szczególnie przy dzieciach:P
Pin It








